Zarybianie łódzkiej rzeki. W Konstantynowie Łódzkim do rzeki Ner wpuszczono jazie dla przyrody i dla wędkarzy

Powiązane artykuły


50 tysięcy młodego narybku jazia, ryby z rodziny karpiowatych wypuszczono dziś (poniedziałek 11 lipca) do rzeki Ner w Konstantynowie Łódzki. To akcja zarybiania realizowana w ramach pilotażowego, ogólnopolskiego projektu Przedsiębiorstwa Państwowego Wódy Polskie. Tego lata w trzech innych zbiornikach w Polsce wypuszczono już 550 tysięcy różnych gatunków rodzimych ryb rzecznych i jeziornych. Na ten cel jest 5 milionów złotych. Tegoroczna akcja zakończy się we wrześniu.

To jest nasz obwód rybacki i chcemy, żeby wszystkie nasze obwody były bogate w ryby, żeby wszyscy, a zwłaszcza wędkarze mogli spędzać czas nad pięknymi wodami pełnymi ryb – tłumaczy Przemysław Daca, prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

Jaź dobrze czuje się w rzekach, a jako ryba uchodzi za bardzo smaczną i chętnie łowioną. Zwykle egzemplarze dorastają do 2 kilogramów i 50 cm długości, ale wyłowiony z wody rekordzista miał 80 centymetrów i ważył 5 kilogramów. Do rzeki ner wpuszczono 50 tysięcy młodego narybku jazia przywiezionego w specjalnych, szczelnych workach plastikowych wypełnionych wodą i tlenem.

Kto pamięta rzekę Ner to wie, że Ner miał codziennie inny kolor i wyginęło w niej wszystko. Na szczęście rzeka zaczęła się odbudowywać podobnie jak jej rybostan, ale żeby wspomóc ten proces to prócz normalnych zarybień, które robimy jako użytkownik tego akwenu robimy dodatkowe, bo naturę trzeba wspierać, żeby każdy kto przyjdzie nad wodę był zadowolony, szczególnie wędkarz – dodaje Dionizy Ziemiecki, dyrektor Departamentu Rybactwa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

Rzeka Ner (do Łodzi wpada w w parku im. 1 Maja, płynie przez Rudę Pabianicką, Chocianowice, Łaskowice, Lublinek, Brus i przez Konstantynów w kierunku Poddębic) przez dziesięciolecia była jedną z najbrudniejszych, najbardziej zanieczyszczonych chemikaliami rzek w Polsce. Łodzianie nie mówili o niej inaczej jak po prostu Smródka. Rzeka nie tylko cuchnęła, ale także mieniła się kolorami tęczy, bo zrzucane do niej były ścieki z kilku różnych fabryk. Szczęśliwie wraz z likwidacją wielkiego przemysłu woda zaczęła się oczyszczać i samodzielnie regenerować.

W tym sezonie Wody Polskie przeprowadziły wcześniej trzy takie akcje. Do zbiorników Tresna i Porąbka (Beskid Żywiecki) wpuszczono 200 tysięcy sandaczy. Ta mięsożerna ryba ma w naturalny sposób wyprzeć mieszkającego tam czebaczka amurskiego, który jest gatunkiem wyjątkowo inwazyjnym (błąd zarybiania przed laty), zagrażającym rodzimym. Jedynym sposobem zwalczania go jest zarybianie gatunkami drapieżnymi. 200 tysięcy bolenia i brzany wypuszczono do zbiornika Świnna Poręba w Małopolsce oraz 150 tysięcy sumów do Narwi. We wrześniu do polskich wód zostanie wpuszczone pół miliona węgorzy. W sumie na pilotażowy projekt zarezerwowano 5 milionów złotych, drugie tyle zostanie wydane na ten sam cel w przyszłym roku. Planowane są wówczas kolejne zarybienia wód w naszym województwie.

Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie do końca czerwca gospodarowało na 61 obwodach rybackich, do końca lipca będzie ich prawdopodobnie 70. Opłata za zezwolenie na wędkowanie w ramach Programu „Nasze Łowiska” uprawniająca do wędkowania w ramach wszystkich obwodów rybackich objętych gospodarką rybacką PGW WP wynosi 250 zł.

Dzieje się w Polsce i na świecie – czytaj na i.pl

Materiały promocyjne partnera


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne