Wrzesień to czas na szczupaki

Powiązane artykuły


Marcin Kotowski: “No i stało się – nastał koniec wakacji. Dzieci grzecznie pójdą do szkoły, a my, po dłuższych lub krótszych urlopach, wrócimy do swoich codziennych obowiązków. Z pewnością na ryby już nie będzie tak dużo czasu, a szkoda, bo wrzesień to dla mnie najlepszy czas na spotkanie z królem naszych wód, czyli szczupakiem.

Woda jest jeszcze nagrzana po letnich upałach, ale w nocy potrafi już być dość chłodno. To sprawia, że rano nad wodą unosi się mgła. Uwielbiam ten widok i choć mgła potrafi skutecznie zakryć nasze miejscówki, to bez wątpienia jest w tym jakaś magia. Wydaje mi się, że ryby też to czują i choć nie zmieniły diametralnie swoich letnich miejscówek, to ich apetyt rośnie.

W pytaniach, które kierujecie do mnie za pomocą różnych komunikatorów przewijają się trzy podstawowe wątki: gdzie, jak i na co? Czy można na te pytania odpowiedzieć w sposób jednoznaczny? Wydaje mi się, że nie! W końcu każda woda ma swoje niuanse (głębokość, przejrzystość, dostępność pokarmu, układ dna), a ponadto każdy dzień też jest inny. I właśnie ta nieprzewidywalność w wędkarstwie jest najciekawsza i jest jego kwintesencją. Bez niej wszystko prędzej czy później stałoby się nudne.

Oczywiście, są pewne schematy i reguły, którymi się kieruję. Choć nie są one pewnikami jednak postaram się o nich napisać.

Na początek „gdzie”

Praktycznie wszędzie! We wrześniu otwierają się przed nami rzeki, płytkie i głębokie jeziora, a nawet niewielkie stawy czy zabagnione bajora. Wszędzie teraz mam szansę na spotkanie z tym pięknym i wielkim drapieżnikiem. A gdzie go szukać we wspomnianych łowiskach? Skoncentruję się na wodach stojących, bo to one są głównym celem moich wędkarskich wypraw. Mógłbym Wam tutaj opowiadać bajki, ale prawdę powiedziawszy na „rozpracowanie” pojedynczych łowisk (dużych łowisk) często potrzeba lat, a i tak każdy rok potrafi być inny. Ja ostatnie lata często łowię z marszu i to na nowych, nieznanych łowiskach. I tutaj najbardziej w tym okresie sprawdzają mi się dwie wskazówki.

Po pierwsze roślinność. To na niej skupiam się wybierając potencjalne miejsce łowienia. Według mnie działa na szczupaki jak magnes. Najczęściej szukam rdestnic (są najlepsze) i moczarki, która potrafi tworzyć wielkie, podwodne łąki, zarastać ściany wzdłuż stoków i podwodne górki.

Zacznę od tych podwodnych górek. Jeżeli tylko występują na łowisku i są porośnięte moczarką – są pewniakami. Tam na pewno czają się szczupaki. Jednak (wbrew utartym regułom) ja swoje łowy koncentruję na tej stronie, która najłagodniej opada w stronę głębiny lub gdzie roślinność zaczyna się przerzedzać i występuje kępkami. Takie wolne przestrzenie w zarośniętym obszarze zawsze są bardzo ciekawe.

Gdy na łowisku nie ma podwodnych górek, to szukamy wystających cypli, które przecinają głębokie stoki. Na nich zawsze znajdziemy trochę porośniętego dna. Jeśli natomiast mamy do czynienia z jeziorem, które jest pozbawione takich potencjalnych miejscówek, to pozostaje nam do obłowienia głęboka trzcina. Tutaj najważniejszy jest pierwszy opad. Często mam wrażenie, że ryby stoją w trzcinie i tylko wyskakują do przynęty. A która trzcina jest najlepsza? Ciężko powiedzieć. Trzeba obławiać ją systematycznie metr po metrze i szukać skupisk szczupaków. W znalezieniu tego właściwego odcinka trzciny pomoże nam druga wskazówka, którą kieruję się szukając wrześniowych szczupaków, ale o tym za chwilę, bo muszę Wam powiedzieć jeszcze o tych najpłytszych i najmniejszych akwenach.

Wszelkie bajora i opustoszałe stawy to świetne łowiska plamiastych drapieżników. Często wydaje nam się, że nie ma w nich życia. Potrafią być płytkie i całkowicie zarośnięte, z pozoru niemożliwe do obłowienia wędką. Nic bardziej mylnego. Potrafią skrywać naprawdę sporą populację drapieżników. Może nie ma w nich  szans na rekordowe ryby, ale czy te rekordy są aż takie ważne? Dla mnie nie. Wolę świetną zabawę ze średniakami niż gonienie za jedną, dużą rybą. Tu z pomocą przychodzi guma uzbrojona offsetem, a jak jest trochę otwartego lustra wody, to wszelkiego rodzaju powierzchniowe przynęty. W tych łowiskach szukam niewielkich głęboczków i otwartych korytarzy pośrodku roślinności. Na ich skraju zawsze czai się jakiś głodny szczupak.

Drugą wskazówką podczas szukania wrześniowych szczupaków jest …”

Tajemnice wrześniowych szczupakowych łowów Marcin Kotowski zdradza na stronie 44 WW 9/22.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu:
Wrzesień to czas na szczupaki. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku “zgłoś”.


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne