Wędkarze zarybiali rzekę San w Przemyślu i okolicach Dynowa. Do wody trafiło 500 kg pstrągów [ZDJĘCIA]

Powiązane artykuły


Ok. 200 kg pstrągów potokowych pochodzących z Jeziora Myczkowskiego wędkarze wypuścili w Sanie w okolicach Dynowa oraz w Przemyślu. Kolejne ok. 300 kg ryb trafi do tej rzeki w tym tygodniu.

Spis treści

– Odnawiamy populację pstrąga potokowego występującego w obwodach rybackich rzeki San nr 6 i 7. Populacja tej ryby została nadmiernie zmniejszona poprzez bytującego na tych wodach szkodnika rybackiego, jakim jest kormoran czarny – mówi Piotr Kubas, dyr. biura Zarządu Okręgowego w Przemyślu Polskiego Związku Wędkarskiego.

Do wody trafiły dość duże ryby, które mają ok. 30 cm długości. Ok. czterech, pięć sztuk przypada na jeden kilogram. Z Jeziora Myczkowskiego przyjechały w specjalnych, natlenianych zbiornikach. Akcję zarybiania Sanu w kilku miejscach wykonali wędkarze, członkowie PZW w obecności przedstawicieli okręgu PZW Piotra Kubasa i Bogusława Bernackiego oraz przedstawicielki Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

– Zarybianie pstrągiem będzie miało pozytywny wpływ środowiskowy na ichtiofaunę tych obwodów rybackich, ale również uatrakcyjni je wędkarsko. Należy wspomnieć, że Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Przemyślu w 2022 roku wprowadził w formie ochrony gatunkowej zakaz zabierania ryb łososiowatych na obwodach rzeki San nr 6 i 7, w celu ich ochorny – zaznacza P. Kubas.

Wędkarze łowią tutaj ryby zgodnie z zasadą no kill (nie zabijaj). Po złowieniu ryba wraca do rzeki.

– Miejsca są dokładnie przemyślane. Pstrągi bytują tam, gdzie jest woda dobrze natleniona i schłodzona, czyli szukamy źródlisk, szybkiego nurtu. W Przemyślu jest bardzo dobre miejsce, bo przepławka schładza nam troszeczkę wodę i dodatkowo dobrze ją natlenia – wyjasnia pan Piotr.

– Co cztery lata mamy obowiązek przeprowadzić badania stanu zarybienia rzek. Takie wykonuje prof. Tomasz Mikołajczyk. Powołując się na nie, obecnie możemy mówić o sporym spadku populacji ryb na Sanie, w obwodzie nr 6 (okolice Dynowa), w porównaniu do stanu sprzed czterech lat. Wypełniając wytyczne tych badań, będziemy musieli zaostrzać ochronę gatunkową wielu gatunków ryb, jak i zwiększać nakłady finansowe na zarybianie – ocenia Ppan Piotr.

W przemyskim okręgu PZW działa ok. 5800 wędkarzy, a swoim zasięgiem obejmuje ok. 2500 ha wód, od Dynowa, przez Przemyśl, Jarosław, Przeworsk po Lubaczów. Szesnaście zbiorników wodnych i sześć obwodów rybackich. Według przepisów młody wędkarz dopiero po ukończeniu 14 roku życia może mieć kartę. Wcześniej może zostać wędkarzem uczestnikiem. Oczywiście, nie ma górnej granicy wiekowej. W przemyskim PZW są osiemdziesięcio-, a nawet dziewięćdziesięciolatkowie. To zdecydowanie męskie hobby. Na 5800 ogółem członków, jest tylko kilkadziesiąt kobiet.

– Nasi członkowie coraz bardziej zdają sobie sprawę, że wędkarstwo to nie jest tylko pozyskanie ryb, ale przede wszystkim konieczność dbania o środowisko naturalne. Trend no kill jest bardzo mocno widoczny. Dzięki temu, że nie zabierają złowionych ryb, polepszają stan ichtiofauny rzecznej. My także pomagamy, tworząc zbiorniki no kill, w okręgu mamy ich cztery – mówi pan Piotr.

Dzieje się w Polsce i na świecie – czytaj na i.pl

Materiały promocyjne partnera


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne