Sandaczowa końcówka sezonu | Wiadomości Wędkarskie

Powiązane artykuły


Marcin Kotowski: “Jak ten czas leci… Tyle planów miałem na początku sezonu na różne wyjazdy i łowienie różnych gatunków ryb. Część udało się zrealizować, ale jak zawsze nie wszystkie, a tu mamy już listopad i za chwilę koniec roku. Listopad zawsze kojarzył mi się z łowieniem wielkich drapieżników. To dobry czas na szczupaki, okonie i sandacze. Ja w tym roku postaram się poświęcić go głównie sandaczowi i o tej rybie zamierzam wam dzisiaj trochę napisać.

Tak naprawdę ten listopad to często ostatni dzwonek na zaliczenie dobrej ryby na koniec sezonu. Co prawda zostaje nam jeszcze grudzień, ale w tym miesiącu ryby lubią być chimeryczne, dzień jest krótszy, a pogoda potrafi zrobić nam psikusa i ściąć lustro wody, blokując do niej dostęp. Więc warto w tym miesiącu zaplanować jeszcze konkretną wyprawę, bo to może być ostatnia wyprawa tego roku i – co za tym idzie – ostatnie sandacze sezonu. Na następne trzeba będzie czekać aż do czerwca.

Dwa rodzaje łowisk

Moim głównym celem sandaczowych, późnojesiennych wypraw są niewielkie zbiorniki zaporowe, często płytkie, z niewielkimi spadkami dna, karczowiskami i twardymi blatami. Zdarzają się tam gruzowiska i podwodne źródła wybijające z dna. Często też z wyraźnym, starym korytem rzeki. Ich woda jest przez cały rok mało przejrzysta, choć w listopadzie się to zmienia i do środowiska wodnego dostaje się trochę więcej promieni słonecznych. To ważne, bo ze zmianą przejrzystości wody zmieniają się godziny żerowania ryb jak i kolor przynęt, w które lubią uderzyć te przebiegłe drapieżniki.

Drugim łowiskiem, które lubię odwiedzić w tym okresie, jest głębokie jezioro z czystą wodą. Łowienie jest tu całkowicie inne, głównie za sprawą miejsc, w których trzeba szukać ryb. Takie łowisko często dopiero teraz budzi się do życia i oprócz czerwca i początku lipca szukanie na nim sandaczy za dnia było bezsensowne. Jednak z nastaniem listopada i później grudnia wszystko się zmienia i można się w nim wyłowić do syta. (…)”

Listopad to najlepszy czas na pobicie rekordu życiowego sandacza. Jak tego dokonać?  O tym Marcin Kotowski napisał na stronie 12 WW 11/22.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu:
Sandaczowa końcówka sezonu. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku “zgłoś”.


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne