Magia kleniowego żuczka | Wiadomości Wędkarskie

Powiązane artykuły


Wojciech Łakomiak: “W niniejszym artykule pragnę podzielić się z Czytelnikami kilkoma uwagami i spostrzeżeniami na temat łowienia kleni, jazi oraz pstrągów na imitacje lądowych chrząszczy.

W ciepłych porach roku chrząszcze często spadają z nadbrzeżnych roślin do wody, stając się łatwym łupem dla ryb. Tytułem wstępu opiszę dwa zdarzenia, które zwróciły moją uwagę na sztuczne muchy imitujące chrząszcze i przekonały mnie o ich skuteczności.

Chrząszcze i szyszki

Gdzieś w połowie lat 80. nad Piławą byłem świadkiem złowienia tęczaka 60 cm. Pstrąg żerował intensywnie pod nawisami olch, ale ignorował wszystkie prezentowane mu sztuczne muchy. W akcie desperacji wędkarz założył dużego suchego red taga. Tęczak wziął już w pierwszym rzucie tą muchą. Tajemnica sukcesu wyjaśniła się podczas analizy jego żołądka. Znajdowało się w nim 10 dużych chrząszczy i 6 szyszek z olchy. Jak się okazało, ryba żerowała wybiórczo na chrząszczach, a szyszki prawdopodobnie pomyliła z tymi owadami. Dlatego wybredną rybę skusiła dopiero mucha przypominająca chrząszcza.

Kolejny epizod związany z chrząszczami przeżyłem nad moją ulubioną Gwdą w okresie wylotu jętki majowej. Na pewnym odcinku rzeki zaobserwowałem duże chrząszcze, które spadały z olch i spektakularnie smużyły lustro wody. Płynęło też sporo jętek, ale niestety najedzone od tygodnia ryby wybrzydzały i na wodzie była cisza. Siedziałem obserwując wystający z wody pień, pod którym dwa dni wcześniej namierzyłem grubego pstrąga.  W pewnym momencie jeden z niesionych nurtem chrząszczy zbliżył się do pniaka, a wtedy woda dosłownie spuchła i biedny żuczek zniknął w sporym lejku. Stałem nad tą rybą do ciemnej nocy, zmieniałem muchy – niestety bez efektu. A w tym czasie profesor zebrał na moich oczach jeszcze trzy chrząszcze.

Medalowe pstrągi

Ponieważ nie miałem w mojej kolekcji żadnego żuczka, poprosiłem Grzesia Łoszewskiego, znakomitego muszkarza, aby wykonał dla mnie kilka takich much. Grześ wymyślił i wykonał żuczka na bazie sarny, z folią na grzbiecie i jeżynką. Na drugi dzień wybrałem się z Wojtkiem Gogolewskim z zamiarem wypróbowania nowej „tajnej broni”. Po kwadransie czekania mój profesorski pstrąg zebrał pierwszego żywego żuczka. Odczekałem chwilę i posłałem muchę pod pień. Chyba w trzecim rzucie, gdy żuczek wpłynął idealnie w zawirowanie za pniem, woda otworzyła się i tym razem to mój żuczek zniknął w paszczy profesora. Po emocjonującym holu potężny potok szczęśliwie wylądował w moim podbieraku. Miał całe 60 cm. Byłem przeszczęśliwy.

Ponieważ czułem się spełniony, wystawiłem Wojtkowi kilka kolejnych pstrągów. Siedziałem na brzegu i z podziwem patrzyłem, z jaką swobodą i kunsztem prowadzi linkę pomiędzy koronami drzew, a jego mucha zawsze pada tam, gdzie powinna. Właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że Wojtek już osiągnął prawie tak wysoki poziom techniki, jaki nieraz mieliśmy okazję podziwiać u naszego przyjaciela Henia Gębskiego, który był dla nas niedoścignionym wzorem.  Pod wieczór ryby się uaktywniły i Wojtek, jak przystało na muzyka, koncertowo złowił na żuczka dwa medalowe pstrągi.

Po tej przygodzie imitacje chrząszczy na stałe zagościły w moich pudełkach i nieraz na bezrybiu ratowały sytuację.

Podstawowe zasady gry

Do żuczka wróciłem po latach przy okazji łowienia kleni i jazi na Warcie oraz innych rzekach nizinnych. Cechą wspólną obu tych gatunków jest okresowa skłonność do przebywania przy powierzchni wody i wychwytywania pokarmu niesionego z nurtem. Uniwersalność żuczka jako przynęty wynika z faktu, że z nawisów nadbrzeżnych roślin okresowo wpadają do wody różne owady lądowe: chrząszcze, pasikoniki, gąsienice i wiele innych, więc wpadający do wody żuczek jest traktowany przez ryby jak naturalny pokarm i chętnie atakowany. Aby skutecznie łowić trudne i płochliwe klenie i jazie na żuczka, należy obowiązkowo przestrzegać dwóch podstawowych zasad:

  1. Klenie i jazie doskonale widzą zwłaszcza obiekty poruszające się po brzegu, dlatego ubieramy się w kolory maskujące i poruszamy się bardzo wolno, bez gwałtownych ruchów.
  2. Jeżeli woda nie jest zbyt głęboka a rzeka odpowiednio szeroka, najlepiej łowić brodząc środkiem rzeki i podawać muchy pod nawisy i inne potencjalne stanowiska ryb.

Nieprzestrzeganie tych zasad wyklucza szanse na złowienie dużej ryby. Klenia prędzej spłoszy wędkarz chodzący po zarośniętym brzegu niż poruszający się umiejętnie w wodzie. Poza tym, z wysokiego, zarośniętego brzegu po prostu nie da się skutecznie łowić. Kolejną zaletą łowienia z wody jest fakt, że nad rybą przepływa tylko mucha i nie płoszy jej widok linki.

Stanowiska ryb i ich obławianie

Na średniej wielkości rzekach nieuregulowanych klenie najczęściej spotkamy …”

O tym jak łowić klenie, jazie oraz pstrągi na imitacje lądowych chrząszczy opowiedział Wojciech Łakomiak na stronie 50 WW 9/22.

 

 

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu:
Magia kleniowego żuczka. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku “zgłoś”.


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne