Jak przechytrzyć szczupaka 120+ | Wiadomości Wędkarskie

Powiązane artykuły


Jacek Kolendowicz: “Złowienie szczupaka ponad 120 cm jest na ogół kwestią szczęścia, ale szczęściu zawsze trzeba trochę pomóc. Oto przykład z Jeziora Żarnowieckiego.

Na tegorocznym, XIII Zlocie Castingowców na Jeziorze Żarnowieckim, przedstawionym na poprzednich stronach, reprezentowałem patrona medialnego imprezy – Wiadomości Wędkarskie. Nie planowałem więc uczestniczyć w konkursie na największego szczupaka – zwłaszcza że jestem zwolennikiem tradycyjnych kołowrotków spinningowych, a nie castingu. Jednak organizator imprezy Paweł Rajca przydzielił mnie do łodzi Romka Kaszlikowskiego, znakomitego castingowca, który zna Jezioro Żarnowieckie jak własną kieszeń. Nie miałem więc innego wyjścia jak przyłożyć się do tematu.

Pierwszy element sukcesu – rozpoznanie łowiska

Z wyznaczeniem właściwego rejonu łowienia nie było problemu. Powszechnie wiadomo, że w sierpniu należy łowić w północnej części jeziora, na rozległych rdestnicowych blatach o głębokości od 2 do 5 metrów, ponieważ są one latem żerowiskiem największych żarnowieckich bestii. W dodatku Romek, stały bywalec tego łowiska, zawęził pole łowienia do rejonu, gdzie w ostatnim miesiącu złowiono najwięcej ponadmetrowych szczupaków.

Drugi element sukcesu – taktyka łowienia

Skoro szczupaki nie przywiązują się na Żarnowcu do jednego miejsca (nie ma górek podwodnych), lecz są rozproszone na sporym obszarze, to najlepiej łowić je w wolnym dryfie, bez kotwiczenia łodzi. W tym dniu dryf był jednak zbyt szybki, więc Romek spowolniły ruch łodzi dwiema dryfkotwami, które i utrzymywały ją w pozycji prostopadłej do kierunku dryfu. Dryfowaliśmy po różnych torach, obławiając kolejne partie wybranego rejonu. Romek rzucał z wiatrem, a ja raczej prostopadle do kierunku dryfu, aby ruch łodzi zbytnio nie zaburzał pracy mojej przynęty.

Trzeci element sukcesu – wielkość przynęty

Zapytałem Romka, jakie ryby, oprócz szczupaków, przebywają w tym okresie na rdestnicowych łąkach. Odparł, że płocie, leszcze i okonie. Pomyślałem, że jeśli są tu płocie, to zapewne duże, bo małe trzymają się raczej przybrzeżnych płycizn i trzcinowisk. Jeśli zaś pływają tu leszcze, to głównie niewielkie, bo te duże przebywają z pewnością w kilkunastometrowej toni. A okonie? Doszły mnie słuchy, że ostatnio gdzieś się stąd wyniosły – najpewniej do okolicznych smażalni – więc nie brałem pod uwagę imitacji okoni. Po tej krótkiej analizie wybrałem więc dużego (25 cm), ciężkiego (220 g), umiarkowanie tonącego (MS) swimbaita Savage Gear Line Thru Roach w kształcie płoci i ubarwionego jak mały leszcz (kolor „Bream”)

Do bezpiecznego rzucania tak ciężką przynętą potrzebna jest odpowiednio mocna wędka. Catingowcy twierdzą, że do przynęt o masie większej niż 50-100 g nadaje się tylko multiplikator, ponieważ rzucając tradycyjnym kołowrotkiem ze stałą szpulą można skaleczyć lub otrzeć skórę palca zwalniającego linkę. Nie mam delikatnych paluszków, jak „dzisiejsza młodzież”, więc bez problemu rzucam ponad 200-gramowymi kotletami wędką z mocnym stałoszpulowcem klasy 5000, zwłaszcza że ze względów bezpieczeństwa używam bardzo grubej plecionki 0,40 mm.

Czwarty element sukcesu – prezentacja przynęty

Wielkie swimbaity Savage Gear 3D i 4D (25 – 32 cm), zwłaszcza modele Roach (płoć) oraz Trout (pstrąg) są powszechnie stosowane przez castingowców i uznawane za bardzo skuteczne na duże szczupaki, nie tylko na tym jeziorze. Zauważyłem, że zwykle prowadzone są jednostajnym tempem, bo wtedy przypominają do złudzenia prawdziwe ryby. Pomyślałem więc, że taka prezentacja przynęty jest już doskonale znana żarnowieckim szczupakom, więc szansa, abym w ten sposób doczekał się brania metrówki, jest nie większa niż u innych uczestników Zlotu. A przecież chciałem mieć większą szansę niż inni! W tym celu przezbroiłem swimbaita – wbiłem wiszącą kotwiczkę w bok przynęty, uprzednio likwidując w niej wszystkie zadziory. W ten sposób, po napięciu metalowego przyponu, swimbait wygiął się w lekki łuk, przez co diametralnie mieniła się jego akcja. Po każdym krótkim, bardzo delikatnym szarpnięciu szczytówką wędziska kładł się na bok i wykonywał ostry zwrot, ale nie w bok, lecz ku górze – jak chora rybka, Dzięki temu mogłem go prowadzić zarówno tuż pod powierzchnią wody – nad bujnymi rdestnicami, jak również w głębszych, wolnych od roślin miejscach – blisko dna. Wygląda na to, że żarnowieckie centkowane cwaniaki czegoś takiego jeszcze nie widziały. Jeden z nich, 123-centymetrowy, bez wahania zamknął wielką paszczę na podrasowanym swimbaicie i po kilku minutach holu został fachowo podebrany przez Romka.”

Artykuł ten znajdziecie również na stronie 36 WW 10/22.

 

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów do artykułu:
Jak przechytrzyć szczupaka 120+. Jeżeli uważasz, że komentarz powinien zostać usunięty, zgłoś go za pomocą linku “zgłoś”.


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne