„Dobrostan Ryb vs. Klimat & Bioróżnorodność” – okrągły stół organizowany przez Green REV Institute – Artykuł

Powiązane artykuły


Mec. Karolina Kuszlewicz wskazywała na zmiany w obrębie wymiaru sprawiedliwości w zakresie rozumienia pojęcia dobrostanu ryb w ciągu ostatnich 10 lat, kiedy toczył się proces w sprawie znęcania nad karpiami. „Dobrostan ryb mierzony był wyłącznie tym, czy z fizjologicznego punktu widzenia ryba jest w stanie – nawet, jeśli jest bez wody – to w jakiś sposób przetrwać, a potem wrzucona do wody odzyska w części kondycję fizyczną, zacznie pływać, będzie mogła w sposób dla siebie właściwy oddychać […]. Dobrostan to nie jest tylko fizjologiczne przetrwanie w sensie zootechnicznym, ale także możliwość realizacji potrzeb zwierzęcia zgodnie ze swoimi uwarunkowaniami gatunkowymi, czasami płciowymi i indywidualnymi, ze względu na chorobę, wiek. To jest dobrostan: uzgadnianie całości potrzeb w zakresie funkcjonowania organizmu. Sąd Najwyższy nam to potwierdził i powiedział, że to było absolutnie błędne rozumowanie, że chodzi tylko o przetrwanie […]. To znamienne, że najmądrzejszy sąd w Polsce musiał nam powiedzieć, że ryba jako zwierzę wodne ma przebywać w wodzie. To też pokazuje, jak silnie oddziaływały bariery ze sfery psychicznego nastawienia, przyzwyczajeń, na sferę wymiaru sprawiedliwości”. Mec. Kuszlewicz podkreślała także konieczność wprowadzenia wiedzy naukowej na sale sądowe.

Bartek Sabela mówił o stanie środowiska pod kątem potrzeb ryb, przede wszystkim dostępu zwierząt do naturalnych akwenów wodnych oraz o punktach wspólnych między dobrostanem ryb, a katastrofą klimatyczną i kryzysem bioróżnorodności. „Cztery główne problemy, z którymi oceany i morza będą się borykać i już się borykają: pierwsza sprawa to wzrost temperatury wody w morzach i oceanach; druga zmiana to zmiana cyrkulacji tychże wód; trzecia sprawa to rosnące zakwaszenie wód morskich i oceanicznych oraz ich eutrofizacja. Te cztery główne procesy się przenikają i często napędzają wzajemnie, co również dotyczy ich skutków”.

Dorota Sumińska wskazywała na skutki, jakie dla klimatu i bioróżnorodności niesie ze sobą przełowienie ryb: „Uważam, że współczesne rybołówstwo jest czymś w rodzaju armageddonu, który dzieje się w wodach […]. Tam dzieje się makabryczna rzeź życia oceanicznego”. Prelegentka zwracała uwagę na to, że „przełowienie jest spowodowane głównie przez stosowanie sieci, zwłaszcza przydennych, które zbierają wszystko […]. Sieci przydenne niszczą również dno i życia, które w tym dnie bytują. To są straty niepowetowane, tego nie da się naprawić w czasie dziesięciu, dwudziestu, a nawet pięćdziesięciu lat”. Mówczyni podkreślała, że jedynym sposobem, by zatrzymać ten proces, jest kompletny zakaz używania sieci.

Karolina Kubacka opowiadała o ochronie ryb w kontekście Unii Europejskiej, a także o inicjatywach, jakie zostały podjęte przez posłów i posłanki do Parlamentu Europejskiego oraz przez Komisję Europejską w zakresie dobrostanu ryb, wpływu na klimat i bioróżnorodność. „W październiku posłanka Sylwia Spurek wraz z innymi posłami i posłankami, głównie z frakcji Greens/EFA, skierowali interpelację do Komisji Europejskiej, pytając, czy ma zamiar wykorzystać swoją inicjatywę ustawodawczą, aby poprawić dobrostan ryb i wprowadzić odpowiednie postępowanie przy uśmiercaniu do wszystkich gatunków, a nie tylko do niektórych […]. Komisja potwierdziła dodanie przepisu w przyszłości w odniesieniu tylko do niektórych gatunków ryb – i tutaj wiemy, że jest to zdecydowanie za mało”.

Roman Głodowski mówił o tym, jakie zmiany zaszły w polskim wędkarstwie na przestrzeni lat. Podkreślał, że „etyczne wędkarstwo” w zasadzie nie istnieje: „Wędkarze wiedzą oczywiście, że krzywdzą, ale jednocześnie chwalą się, że nie zabijają. Czyli, wiecie: Połamię ci nogi, ale cię nie zabiję, obiję ci twarz, ale za chwilę pójdziesz do swojego domu. Taka zmiana to żadna zmiana, na pewno nie dla ryb. Nie wiem, co jest tak naprawdę gorsze: czy złowić, zabić rybę i ją zjeść, czy też ją wymęczyć, przy tym jeszcze zranić i wypuścić. Obydwie drogi są złe i nie mają nic wspólnego ani z jakimś miłosierdziem, ani z dobrostanem ryb”. Mówił, że „dla większości wędkarzy ryba to jest metr, kilogram, albo pobity kolejny rekord”. Zwracał również uwagę na to, że jako ludzie potrzebujemy ryb, jednak nie do celów konsumpcyjnych – potrzebujemy ich do odbudowy ekosystemów, do przetrwania własnego gatunku. Mówił także o micie zrównoważonego rybołówstwa: „Zrównoważone rybołówstwo to również zabijanie ryb, tylko że ładnie się nazywa […]. To również zabijanie ryb i bioróżnorodności, tylko że z metką kupioną za tysiące dolarów”. Postulował zaprzestanie połowów oraz zachęcał do sięgnięcia po etyczne, roślinne zamienniki ryb.

San Kocoń podkreślało najważniejsze z perspektywy Ostrej Zieleni problemy w kontekście humanitarnego traktowania ryb, katastrofy klimatycznej oraz wpływu na bioróżnorodność. „Istotnym problemem z naszej perspektywy jest mentalność ludzi, którą trzeba zmienić. Jako ludzie zapominamy, że ignorując katastrofę klimatyczną, skazujemy na jej skutki wszystkie gatunki naszego świata; ignorujemy fakt, że zwierzęta pozaludzkie – tak jak i my – odczuwają ból i strach”. Podkreślało także konieczność wprowadzenia zakazu sprzedaży żywych ryb w sklepach oraz potrzebę ograniczenia przewozu żywych zwierząt wszystkich gatunków, w tym ryb.

Helena Latosińska mówiła o debacie publicznej w zakresie wpływu hodowli ryb na bioróżnorodność wśród osób decyzyjnych i o tym, czego w owej debacie brakuje: „Brakuje edukacji w tym temacie. Bardzo ważne jest to, aby edukować, aby w szkołach mówić o tym, że ryby to również zwierzęta, które odczuwają i które mają takie same prawa, jak inne zwierzęta – a tego niestety nie ma”.




Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne