2 sposoby na wędkarski styczeń

Powiązane artykuły


Mateusz Pustuła: ” W styczniu część wędkarzy rusza na trocie, inni nie mogą powstrzymać się przed wycieczką na pstrągową rzekę lub na lód, jeśli jest wystarczająco gruby. A ja stoję przed zupełnie innym wyborem: bolonka czy aktywny feeder – bo obie te techniki mogą dać w styczniu zaskakująco dobre rezultaty.

Ostatnie 4 lata to dla mnie ciągłe podróże. Niezależnie od tego, czy miejscem docelowym była Polska, czy też zagranica, to równie szybko jak miejsca, zmieniały się również cele wędkarskich wypraw. Praca tej branży to jeden z powodów, dla których sezon wędkarski nie kończy się nigdy. Drugim są zawiązane relacje – koleżeńskie, przyjacielskie, które rokrocznie odnawiam. Zaproszeń na wspólne wędkowanie jest sporo, więc grzechem byłoby z nich nie skorzystać.

W styczniu stawiam raczej na aktywne wędkowanie. Temperatura na zewnątrz nie sprzyja długim „posiedzeniom”. Nad wodą nie spotykam praktycznie nikogo, a każda złowiona w tym czasie ryba cieszy wyjątkowo. Wbrew pozorom także wybór metod łowienia zimą pozostaje dość szeroki.

Problemem jest nie tyle mała aktywność ryb, których metabolizm wyhamował, ile przede wszystkim pogoda. Racjonalizm barykaduje nasz umysł przed zimnem. Motywacja do wyjścia na minusową temperaturę, gdy właśnie leżymy w ciepłej pościeli, może stanowić problem nie do przeskoczenia. Bo jakaż nagroda w styczniu może nas czekać za poniesiony trud? To pachnie wariactwem pomieszanym z jakąś toksyczną miłością. Wędkarsko zimą chyba właśnie takie jest – dla zakochanych, w dodatku wariatów. 

Dokładnie 2 lata temu moi śląscy przyjaciele, Jędrzej, Mariusz i Maciej, zaprosili mnie nad brzegi niewielkiej rzeczki w okolicach Rybnika. Nie przekraczający 10-metrów szerokości „ciurek” był idealnym poligonem dla testów nowych bolonek. Wybór padł na wędki 5 oraz 6-metrowe z nawiniętą żyłką główną 0,16 mm i przyponem 0,10 mm. Nurt płynął bardzo leniwie, więc całości dopełniał 3 lub 4-gramowy spławik. Dla moich śląskich przyjaciół niemal cały styczeń i luty to czas łowienia na przepływankę. Szukają oni spowolnień nurtu, zastoisk, cofek, ale przede wszystkim głębszych miejsc na małej rzeczce, która może obfitować w grupujący się białoryb. W całym kalejdoskopie pogodowym (mroźny deszcz ze śniegiem, śnieg lub słońce) dobra informacja jest taka, że często zmienia się miejsce łowienia. W związku z tym ciało nie podlega nieustannemu wychłodzeniu, bo żeby znaleźć ciekawe miejsca trzeba po prostu, mówiąc kolokwialnie, narobić kilometrów.

Takie minimalistyczne łowienie ma swój niepowtarzalny urok. W większości przypadków, w tym okresie …”

Na stronie 16 WW 1/23 Mateusz Pustuła zaprasza na nadrzeczne wędrówki z plecakiem i wędką. 


Żródło:
Link do artykułu

Więcej artykułów

REKLAMAspot_img

Popularne